serwis IKP arciwum serwisu IKP skład Redakcji IKP, oraz sprawy redakcyjne kontakt z Redakcją IKP

SPORT
 
lista aktualnie publikowanych artykułów:

 A było tak blisko
22-03

     Niestety w półfinałach Mistrzostw Polski juniorki Pogoni Proszowice po przegraniu 2 spotkań i wygraniu jednego nie zdołały zakwalifikować się do finału MP.

     W dniach 20-22 marca w Bydgoszczy nasze siatkarki uczestniczyły w półfinałowym turnieju MP juniorek. W grupie Proszowianek grały także zespoły: BKS Aluprof Bielsko Biała, Pałac Bydgoszcz i Zryw Volley Iława.

     W pierwszym dniu turnieju nasze siatkarki zmierzyły się z zespołem Zryw Volley Iława wygrywając wyrównany pojedynek 3:1 w setach (25:22, 22:25, 25:12!, 26:24). Niestety drugi dzień zawodów nie był już tak szczęśliwy, potyczka z BKS Aluprof Bielsko Biała zakończyła się porażką 0:3 (20:25, 21:25, 16:25) wbrew wynikowi właśnie w trzecim secie Pogonianki były na dwupunktowym prowadzeniu, jednak niestety przegrały.

     W trzecim dniu w meczu z Pałacem Bydgoszcz Proszowianki przegrały 1:3 (25:20, 15:25, 22:25, 18:25), mimo obiecującego początku (wygranym secie) - w tym momencie miały jeszcze realne szanse na finał, niestety następne przegrały chociaż w trzecim secie prowadziły 10:1. No cóż trudno nasze zawodniczki czeka jeszcze sporo pracy myślę, że głównie w sferze mentalnej, ponieważ ich umiejętności są wysokie. GRATULUJEMY półfinału, może w następnym roku...

Awans do finału z naszej grupy wywalczyły drużyny: BKS Aluprof Bielsko Biała i Pałac Bydgoszcz.

     Andrzej Solarz

idź do góry

 Gimnazjada 2010
 (fot. sw)
 (fot. sw)
Proszowice 16-03

     W dniu 15 marca 2010 r. w Zespole Szkół im. B. Głowackiego w Proszowicach uczniowie z gimnazjów powiatu Proszowickiego wzięli udział w Turnieju Piłki Nożnej o puchar Dyrektora Zespołu Szkół w Proszowicach.

     Do turnieju przystąpiło dziewięć drużyn z: Biórkowa Wlk., Imbramowic, Koszyc, Nowego Brzeska, Ostrowa, Proszowic, Radziemic, Sierosławic, Winiar. Po rozgrywkach w fazie grupowej do półfinałów przeszły drużyny z Koszyc, Nowego Brzeska, Proszowic i Sierosławic.

     Finał rozegrany pomiędzy drużynami z Proszowic i Koszyc zakończył się zwycięstwem uczniów z gimnazjum w Proszowicach. W meczu o trzecie miejsce drużyna z Sierosławic pokonała swoich rywali z Nowego Brzeska.

WYNIKI

Półfinał:

Koszyce - Sierosławice 5 : 2
Nowe Brzesko - Proszowice 2:3

Finał:

Mecz o III miejsce: Nowe Brzesko - Sierosławice 2:5
Mecz o I miejsce: Koszyce - Proszowice 3:6

     Sebastian Wypych idź do góry

 Juniorki Paleo Pogoń Proszowice w półfinale MP

8-03
     Po emocjonujących meczach II ligi seniorek z Jasłem i awansie do półfinału mistrzostw Polski kadetek, również bardzo dobrze spisały się juniorki w ćwierćfinałowym turnieju mistrzostw Polski w Rzeszowie w dniach 5 - 7 marca 2010 r.

     Paleo Pogoń Proszowice, mistrz Małopolski, zmierzyła się z zespołami Warszawy, Elbląga i Rzeszowa. Te pojedynki proszowianki wygrały z MKS MOS Wola Warszawa 3 : 0, z Truso Elbląg 3 : 2 i MKS - V LO z Rzeszowa 3 : 2.

Sukces w walce o półfinał osiągnęły: Podsiadło Paulina, Łojek Małgorzata, Przybyło Ewelina, Koperczak Eliza, Bucka Mariola, Oraczewska Agnieszka, Zemełka Izabela, Gudowska Anna. Trener - Dariusz Pomykalski. Gratulujemy!

     red.

idź do góry

 Było dramatycznie

 (fot. red.)
Proszowice 4-03
     Ciężka i żmudna praca Pogoni Paleo Proszowice , w skali ostatnich lat, w warunkach miasta i gminy Proszowice, przyniosła wiele radości miłośnikom siatki i pracy z młodzieżą. Dziewczęta w różnych kategoriach wiekowych odnosiły znaczące sukcesy w skali województwa i kraju.

     Istotnie przyczyniły się do promocji Proszowic i powiatu. Na drodze sukcesów ważnym był awans do II ligi kobiet. Najmłodsze i najniższe o przeciętnej wieku i wzrostu w lidze, sprawiały wiele pozytywnych emocji w walce o ligowe punkty. W tych rozgrywkach do ostatniego meczu zajmowały bezpieczne dla ligowego bytu miejsca. W wyniku fatalnego zbiegu okoliczności i kryzysu zespół zajął 7 miejsce i wspólnie z tymi które zajęły od 8 do 10 miejsca musiał stoczyć barażowe mecze z Jasłem do 3 wygranych pojedynków.

     Tych spotkań było pięć. Szczególnie dramatyczny był pierwszy mecz przegrany przez Pogoń 3:2. Do tego meczu Proszowianki przystąpiły bez kontuzjowanej Agnieszki Oraczewskiej. Decydującego, piątego seta dla Jasła wygrał krzywdzącymi decyzjami sędzia. Na 2-3 punkty przed zakończeniem meczu dotkliwej kontuzji doznała Małgorzata Żyła, jedna z najlepszych zawodniczek Pogoni.

 (fot. red.)
     Decydujący pojedynek o ligowym bycie, rozegrany został w hali sportowej w Proszowicach w dniu 3 III 2010r. Był pasjonujący. Zespoły znakomicie atakowały i broniły. Stawka meczu była wysoka i decydująca o ligowym bycie. Żywiołowy doping kibiców i radość wielka.

Pogoń zwyciężyła 3 : 1

Skład zespołu Pogoni uczestniczącego w rozgrywkach: Bucka Mariola, Koperczak Eliza, Łojek Małgorzata, Maj Mariola, Obrzut Małgorzata, Oraczewska Agnieszka, Podsiadło Katarzyna, Podsiadło Paulina, Przybyło Ewelina,Ryńca Anna, Rydzyńska Kaja, Stanisz Lidia, Wożniak Agnieszka, Żyła Małgorzata.

     red.

fotogaleria

idź do góry

 Kadetki Pogoni Paleo w ćwierćfinałach mistrzostw Polski

 (fot. IKP)
Proszowice 3-03
     W dniach 26 - 28 lutego 2010r. w hali sportowej w Proszowicach, z udziałem zespołów siatki dziewcząt kategorii kadetek reprezentujących województwa: łódzkie, podkarpackie, świętokrzyskie i małopolskie, rozegrane zostały eliminacje 1/8 mistrzostw Polski. Województwa te reprezentowały zespoły z Alkeksandrowa Łódzkiego, Łańcuta, Sandomierza i Pogoń Paleo Proszowice.

WYNIKI SPOTKAŃ:

26.II.2010r.
Pogoń Proszowice- Sandomierz 3:0
Aleksandrów Łódzki- Łańcut 3:0

27.II.2010r.
Pogoń- Aleksandrów Łódzki 3:2
Łańcut- Sandomierz 3:0
28.II.2010r.
Aleksandrów Łódzki- Sandomierz 3:1
Pogoń- Łańcut 3:0

      Pogoń Paleo Proszowice, zajmując I miejsce wywalczyła awans do 1/4 mistrzostw polski. Niezbyt częste są osiągnięcia młodzieży z naszego regionu na poziomie województwa i kraju, a te z udziałem siatkarek Pogoni w skali ostatnich lat mają stały charakter. Gratulacje dla Dariusza Pomykalskiego i Antoniego Demczaka, twórców znaczącego miejsca siatki dziewcząt Proszowice na mapie województwa i Polski.

     Awans wywalczyły w składzie: Bucka Mariola, Kudowska Anna, Litwin Ewelina, Pasternak Agnieszka, Przybyło Ewelina, Szkodny Jagoda, Szwajca Justyna i Zemełka Izabela.

     red.

fotogaleria

idź do góry

 Pogoń na Ukrainie

 (fot. hp)
8-02
     Za uprzejmym pośrednictwem Pana Romana Ilkiwa i Pani Olgi Sielskiej, zespół piłki siatkowej Pogoń - Paleo Proszowice, został zaproszony przez rektora Uniwersytetu Ekonomicznego w Tarnopolu, równocześnie prezydenta Halyczanki mistrza kraju w siatkówce kobiet, profesora Jurija Siegieja Ilicza.

     Ukraina dla nas Polaków, to szczególne miejsce. Z polską związane od czasów Kazimierza Wielkiego, szczególnie od Unii w Krewie (1385). Olbrzymie przestrzenie od Wilna poprzez Mińsk do Kijowa, przez wieki nasączone były pracą, kulturą i krwią kolejnych pokoleń Polaków.

     Różnie układały się relacje z naszymi dziś wschodnimi sąsiadami. Nazwa Ukraina wywodzi się od określenia Ukraja Rzeczypospolitej. Bolesnym wydarzeniem we wspólnej historii było wybranie Rosji jako opiekuna Ukrainy przez Bohdana Chmielnickiego w 1654 roku. Wysiłki podjęte przez hetmana Jana Wyhowskiego i polskiej dyplomacji by wdrożyć w życie postanowienia Unii w Hadziaczu (1658), w wyniku której mogłaby funkcjonować Rzeczypospolita z symbolami Orła Białego, Pogoni i Michała Archanioła, spełzła na niczym. Srogo pomyliła się Ukraina na czele ze zdrajcą Polski Bohdanem Chmielnickim i myślę, że również Ukrainy.

 (fot. hp)
     Współcześnie Ukraina jest wolnym państwem. Ma olbrzymi potencjał. W którym kierunku pójdzie? Naszym narodowym interesem jest, by Ukraina i Polska w możliwie najpełniejszym stopniu zbliżyły się. Tak rozumiemy zaproszenie Rektora UE w Tarnopolu, Uniwersytetu w którym kształci się 25 tys. studentów w 11 imponujących rozmachem budynkach kompleksu uczelnianego.

     Okres 17 - 27 stycznia 2010 roku był dla młodzieży zespołu wielkim darem. Na terenie Ukrainy Zachodniej , stanowiącej przed II wojną światową część państwa Polskiego, poznaliśmy Lwów, Tarnopol, Kamieniec Podolski i Chocim. Po ponad 22 godzinach jazdy pociągiem przemieściliśmy się na Krym. Foros, w którym Uniwersytet Ekonomiczny ma swoją filię, to nadzwyczajne miejsce. Spotykają się tu Czarne Morze i skaliste góry krymskie. W ogóle Krym, to piękno. Kto zobaczy Krym dużo łatwiej zrozumie twórczość Adama Mickiewicza.

 (fot. hp)
     Chwilą zamyślenia nad losem Polaków, był nasz gospodarz w Foros - Iwan Mickiewicz, rodem z Wołynia, być może powinowaty z naszym Adamem.

     Wyjazd zespołu miał również aspekt sportowy. W Tarnopolu dwa spotkania z Halyczank. Pierwsze w atmosferze flag Polski i Ukrainy oraz hymnu studentów "Gaudeamus igitur", nasze dziewczęta z rezerwami mistrza kraju wygrały. Rewanż z pierwszą drużyną był do przewidzenia. Przegrana z renomowaną drużyną była i tak wielką satysfakcją. W drugim secie przez pewien okres czasu nawet nasze dziewczyny prowadziły.

     W Symferopolu stolicy Krymu, pan Roman Ilkiw zorganizował mecz z zespołem filii UE w Kijowie. Nasze dziewczyny ten pojedynek wygrały. Pojedynkowi temu towarzyszyła podniosła atmosfera.

 (fot. hp)
     Nadzwyczajna gościnność władz uniwersytetu wyrażała się również zaprezentowaniem programu artystycznego. Pani Swietłana Soroczyńska - kierownik d/s kultury Uniwersytetu wraz ze studentkami, zaprezentowała nadzwyczajny poziom artystyczny.

Jesteśmy nadzwyczaj serdecznie wdzięczni za zaproszenie i organizację pobytu na Ukrainie:

prof. Jurijowi Siergiejowi Iliczowi - Rektorowi Uniwersytetu w Tarnopolu, prof. Bogdanowi Adamkowi - Prorektorowi Uiwersytetu, Igorowi Dudce - dyrektorowi klubu Halyczanka, Romanowi Ilikiwowi oraz Oldze Sielskiej.

     Henryk Pomykalski

fotogaleria

idź do góry

 Piłka siatkowa w Sierosławicach

drużyna reprezentująca sołectwo Sierosławice (fot. af)
Sierosławice 4-02
     W styczniu 2010r. w sali gimnastycznej w Sierosławicach rozpoczęły się rozgrywki piłki siatkowej. Turniej został ogłoszony w ubiegłym roku a od stycznia w niedzielę drużyny rywalizują ze sobą na boisku.

Do udziału w turnieju zgłosiło się 7 drużyn:

  • Dzikie Krety
  • The Best
  • Drem Team
  • Fantastik 6
  • Szkolne Tygrysy
  • Pszczółki i Trzmiele

         Na tym etapie rozgrywek trudno wytypować absolutnego lidera. Na boisku każda drużyna, każdy zawodnik daje z siebie wszystko. Po dokładniejsze informacje zapraszamy na stronę www.mks.sieroslawice.pl (zakładka tabele wyników/piłka siatkowa).

         Arkadiusz Fularski

    idź do góry

  •  Turniej Pięciolecia LKS Agricola Klimontów - wyniki

     (fot. Agricola)
    Klimontów 29-12
         W niedzielę 20 grudnia br. w sali gimnastycznej Zespołu Szkół im. Św. Jadwigi Królowej w Klimontowie odbył się Turniej Pięciolecia LKS Agricola Klimontów. Poniżej rozgrywek:

    Kategoria szkoły podstawowe:

    Demony Futbolu - Orły 12 - 4
    bramki: Mateusz Zwoliński 4, Krzysztof Giza 4, Karol Rojewski 1 - Kuba Balachowski 2, Marzec 1

    Demony Futbolu - Młodzi Gniewni 6 - 0
    Giza 2, Rojewski 2, Zwoliński 2

    Orły - Młodzi Gniewni 3 - 1
    Balachowski 2, Kopeć 1 - ....

    1. Demony futbolu 18 - 4.
    2. Orły 10 - 12.
    3. Młodzi Gniewni 0 - 12.

    Kategoria gimnazja:

    Klimontów United - Slu Gang 6 - 4
    Dawid Mzyk 5, ......1 - Gajda 2, Skotarski 1, M... 1

    For Fun - Aniołki Charliego 16 - 2
    Kozak 5, Przyjemski 4, Wąsowicz 4, Zawartka 3, - .....

    For Fun - Klimontów United 4 - 2
    Wąsowicz 2, Kozak 1, Zawartka 1 - Mzyk 2

    Aniołki Charliego - Slu Gang 3 - 4
    ...- Gajda 3, ...1

    1. For Fun 20 - 4
    2. Klimontów United 8- 8
    3. Slu Gang 8 - 9
    4. Aniołki Charliego 5 - 20

    Kategoria szkoły średnie:

    Aniołki Charliego II - Noja 6 - 0
    Fryt 2, Mnich 2, Kotlarz 1, Mnich 1

    Opętani - Dream Team 4 - 8
    Chorązki 2, Gas 1, Sendek 1 - Bielecki 6, Skoczyński 2

    No Name - L-NA 13 - 2
    Cierpiatka 6, Nagacz 3, Wyjadłowski 2, Wójcik 2 - ....... .....

    Półfinały:

    Dream Team - Aniołki Charliego II 10 - 6
    Bielecki 6, Stachura 3, Skoczyńki 1 - K. Mnich 3, Kotlarz 3

    No Name - Opętani 4 - 7
    Nagacz 2, Cierpiatka 1, Okrajek 1 - Olech 3, 2 1, 1.

    Mecz o III miejsce:

    No Name - Aniołki Charliego II 5 - 6
    Ciepiatka 3, Nagacz 2 - K. Mnich 3, Fryt 2, G. Mnich 1

    Finał:

    Opętani - Dream Team 3 - 6
    .... - Bielecki 3, Stachura

    1. Dream Team" 24 - 13
    2 ."Opętani" 14 - 18
    3. "Aniołki Charliego II" 18 - 15
    4. "No name" 22 - 15
    5. "NOJA" 0 - 6
    6. "L-NA" 2 - 13

    Król strzelców turnieju: Dawid Bielecki 15 goli.

         Grzegorz Cichy idź do góry

     Szachy - reaktywacja

    rozgrywki nauczycielskie - prof. Henryk Głuś (drugi od lewej) (fot. arch. ZS w Proszowicach)
    Proszowice 21-12
         Kiedyś w szachy grywali królowie, książęta i wodzowie, ale gdy do Liceum w Proszowicach w 1956 roku trafił Henryk Głuś - nauczyciel łaciny i języka niemieckiego - ta "królewska gra" stała się rozrywką dla wielu uczniów i nauczycieli. W latach powojennych profesor Henryk Głuś był członkiem Zarządu a zarazem zawodnikiem Klubu Szachowego KKSZ Hutnik Kraków. W 1957 roku był uczestnikiem symultany szachowej rozgrywanej z Wiktorem Korcznojem i partię swą zremisował.

        Henryk Głuś był nie tylko miłośnikiem, ale też propagatorem gry w szachy. W liceum organizowano turnieje szachowe wśród uczniów, a nawet rozgrywki uczniowsko - nauczycielskie. Chcąc rozbudzić zamiłowanie do szachów wśród współczesnej młodzieży, a także odrodzić tradycje
    Maciej Bramowicz rozgrywa partię z Kamilem Lasoniem (fot. Sebastian Wypych)
    szkolnego turnieju szachowego, nauczyciele wychowania fizycznego w Zespole Szkół im. Bartosza Głowackiego w Proszowicach: Andrzej Żurek, Tadeusz Bartak-Lisikiewicz, Robert Stanula i Dorota Sprynca - zorganizowali Mistrzostwa Szkoły w Szachach. Do turnieju przystąpiło 8 uczniów: Agnieszka Jarosińska (III B), Maksymilian Kozerski (III B), Kamil Lasoń (III B), Tomasz Tulej (II C), Olaf Gorzkowski (II C), Kamil Potęga (I C), Szczepan Gas (IV EA), Maciej Bramowicz (III EA).

    Zwyciężył Maciej Bramowicz przed Maksymilianem Kozerskim. Jedyna szachistka - Agnieszka Jarosińska uplasowała się na trzecim miejscu.

         Agnieszka Głowicka-Polkowska

    idź do góry

     Turniej Pięciolecia LKS Agricola Klimontów

     (fot. Agricola)
    Klimontów 17-12
         Niedziela 20 grudnia 2009 o godzinie 15.00 w sali gimnastycznej Zespołu Szkół im. Św. Jadwigi Królowej w Klimontowie odbędzie się Turniej Pięciolecia LKS Agricola Klimontów.

    Organizatorzy zapraszają drużyny w trzech kategoriach wiekowych:

  • Szkoła Podstawowa,
  • Gimnazjum,
  • Szkoła Średnia.

    Dla najlepszych przewidziane są nagrody.

    Zgłoszenia drużyn pięcioosobowych proszę dokonywać na e-mailem grzegorzcichy@op.pl , lub telefonicznie 0 604 99 69 62 do Prezesa Agricoli Grzegorza Cichego.

         red. idź do góry

  •  Wiślanka Grabie - Nadwiślanka 1-3 (0-2)

     Nadwiślanka Nowe Brzesko(fot.jz)
    2-11

    Mistrzostwo jesieni przypieczętowane

         Rozgrywane w ostatnią sobotę przy pięknej pogodzie i na świetnie przygotowanym przez gospodarzy boisku zawody dostarczyły widzom wiele emocji. Od początku gospodarze ruszyli do ataku i już w 2 minucie mogli objąć prowadzenie. Główkującemu w polu karnym Lutemu zabrakło jednak precyzji.

         Nasz zespół odgryzał się kontrami.Wysoka gra w obronie Wiślanki była wodą na młyn naszych napastników. W 5 minucie idealnie obsłużony przez Czekaja Woźniak znalazł się sam na sam z Michalskim i nie dał mu szans. Kilka minut później mógł powtórzyć wyczyn ale zabrakło mu precyzji. Przejawiający wielką ochotę do gry napastnik sprawiał ogromne kłopoty obrońcom gospodarzy. Ci nie radząc sobie często ratowali się faulami. W 35 minucie brutalne wejście Kutaja spowodowało rozerwanie buta i krwawienie stopy Woźniaka.

         Wydawało się że dla opatrywanego za boiskiem napastnika mecz się już zakończył. Po kilku minutach zdecydował się jednak powrócić na boisko i ... w pierwszej swej akcji zdobył drugą bramkę dla Nadwiślanki. Akcja pisz wymaluj jak przy pierwszym golu, jedyna zmiana to asystent którym tym razem był Karol Krzyk. Niestety strzał oddany bolącą nogą uniemożliwił strzelcowi kontynuację gry.

         Uśpieni pewnym prowadzeniem nasi zawodnicy po przerwie dali się zepchnąć do obrony. Przewaga gospodarzy była zdecydowana. Na szczęście przez długie minuty nasza obrona i pewnie broniący Marek Kisiel nie dawali się zaskoczyć. Niestety w 63 minucie Wiślance udało się zdobyć kontaktowego gola. Nasi obrońcy nie zdołali wybić piłki i pozostawiony w polu karnym bez opieki Luty zdołał pokonać Kiśla. Pierwszy strzał nasz bramkarz wprawdzie obronił lecz przy dobitce był bezradny. Stracona bramka mobilizująco podziałała na naszych piłkarzy.

         W następnych minutach stworzyli sobie dwie wymarzone sytuacje strzeleckie. Niestety ani Karol Krzyk ani Dariusz Profic nie potrafili z kilku metrów zaskoczyć Michalskiego. Niewykorzystane sytuacje dodały za to rumieńców końcówce meczu. Gospodarze usilnie dążyli bowiem do wyrównania a nasi koniecznie chcieli zadać decydujący cios. Dwie minuty przed końcem Nadwiślanka postawiła kropkę nad "i". Składna akcję całej drużyny celnym strzałem w długi róg bramki Wiślanki zakończył Hajdaś. Asystę zaliczył tym razem Patryk Oraczewski.

    Piękny finał jesiennej rundy stał się faktem. - GRATULUJEMY

    Bramki: Woźniak 2, Hajdaś

    Nadwiślanka: Kisiel - Frączkiewicz, Tomana, T. Chojka - K. Krzyk (80' J. Krzyk), Tyrański, K. Marek, Czekaj (75' Oraczewski), Pawlak (70' A. Marek) - Profic, Woźniak (40' Hajdaś).

    Sędziował: Piotr Nowak.

    Jacek Zawartka

    idź do góry

     Nadwiślanka - Contra Sułków 6-1 (4-0)

    Nowe Brzesko 26-10

    Pewnie i wysoko

         Jak wytrawny bokser Nadwiślnka punktowała w ostatnią sobotę drużynę beniaminka z Sułkowa. Pierwszy celny cios nastąpił już w 2 minucie. Pierwszą składną akcję gospodarzy sfinalizował Tyrański wpychając piłkę do bramki z najbliższej odległości.

         Kilka minut później było już 2-0. po złym wykopie bramkarza Contry, Profic ograł stopera gości i w sytuacji sam na sam z Pieprzycą nie dał mu szans. Mimo zainkasowania dwóch celnych ciosów goście nadal nie wyciągali wniosków z tego co się stało i dlatego po raz trzeci zostali celnie trafieni. Tym razem rajdem popisał się Pawlak który idealnie zacentrował na głowę zamykającego akcję Profica.

         Dopiero teraz do zawodników Contry dotarło co się stało bo od tego momentu to oni zaczęli dyktować warunki na placu gry. Naciskana obrona Nadwiślanki pewnie jednak stopowała zapędy gości. Gdy sułkowianie trochę się "wyszumieli" to dostali następny cios. Po raz kolejny obrońcom Contry urwał się Profic, tym razem obsłużony świetnym podaniem Czekaja. Znów w sytuacji sam na sam Pieprzyca był bez szans.

         Drugą połowę goście rozpoczęli z animuszem. Przez długie okresy byli zespołem lepszym. Widać było jednak że gospodarze nie są tak zdeterminowani jak do przerwy. Dobra gra Contry nie przyniosła goli bo brakowało im skuteczności. A także szczęścia gdy dwukrotnie Lubachę broniącego po przerwie bramki Nadwiślanki ratował przed utratą bramki słupek.

         Niemrawo grających w tej części gry gospodarzy rozruszał dopiero junior Adrian Trzepałka. Wychowanek klubu który zastąpił w 75 minucie Mateusza Czekaja, w pierwszej swojej akcji zaliczył asystę. Jego podanie otworzyło Dariuszowi Proficowi drogę do bramki. A że snajper Nadwiślanki trafiał dziś bezbłędnie to i tym razem Pieprzyca musiał wyciągnąć piłkę z siatki.

         Młody zawodnik z Nowego Brzeska "sprokurował" także szóstą bramkę. Wyłuskał piłkę obrońcy gości Krawczykowi i gdy wychodził na czystą pozycję został przez niego sfaulowany. Jako że zdarzenie miało miejsce w polu karnym to sędzia musiał wskazać na wapno. Jedenastkę pewnie na gola zamienił Woźniak. Ambitnie grający do końca goście zdołali zdobyć honorową bramkę. Niefrasobliwość obrońców Nadwiślanki przy wybijaniu piłki w polu karnym skrzętnie wykorzystał Garycki z kilku metrów nie dając szans Lubasze.

    Bramki: 1-0 Tyrański -2',2-0 Profic -7',3-0 Profic -16',4-0 Profic -40',5-0 Profic -78',6-0 Woźniak 81' (k),6-1 Garycki -83'.

    Nadwiślanka: Kisiel (46' Lubacha) - Frączkiewicz, Tomana, T. Chojka - Pawlak, Tyrański, K. Marek, Czekaj (75' Trzepałka), K. Krzyk (65' A. Marek)- Woźniak, Profic.
    Contra: Pieprzyca - Kozłowski, Cichy, Łatak, Porąbka R.(75'Kozłowski) - Porąbka P., Haberkiewicz, Michalik, Krawczyk- Garycki, Kmiecik.

    Żóte kartki: Woźniak - Łatak, Garycki, Krawczyk.

    Sędziował: Piotr Kaleta (OKS Wieliczka).

    Jacek Zawartka

    idź do góry

     Puchar Polski

    Opatkowice 15-10

     (fot. lechkozarzewek.futbolowo.pl)
         Puchar Polski. To nie są rozgrywki ligowe. To szansa dla każdego zespołu, by móc zagrać z najlepszymi. PP rządzi się własnymi prawami. Tu mogą przegrać najlepsi z najgorszymi. Niespodzianki są wkalkulowane w ryzyko występowania i grę. I naturalnie zdarzają się. Na każdym jego etapie. Ostatnio nawet Lech Poznań przegrał ze Stalą Stalowa Wola. W rzutach karnych. Zespół Ekstraklasy i to czołowy z ostatnią drużyną w I lidze. No i poprzedni zdobywca PP [rok 2009]. To się zdarza.

         Ja pamiętam, że kiedyś tam Stal Rzeszów grająca w ówczesnej drugiej lidze zdobyła PP [rok 1975]. Długo się potem nie nawojowała [odpadła chyba z Watford]. I to nadaje właściwego smaku rozgrywkom pucharowym: każdy może zagrać z każdym. Piękna sprawa. Spotykają się zespoły, które nigdy nie mają szansy zagrać ze sobą meczu ligowego [no chyba, że sparringi]. I często gra w PP jest okazją do sprawdzenia zawodników rezerwowych. Stąd też biorą się czasami te niespodzianki. Ale nie zawsze można to tym właśnie tłumaczyć.

         Puchar Polski zawitał i do Proszowic. Na boisku w Opatkowicach zagrały dwa lokalne zespoły: Agricola Klimontów [zespół istniejący od niedawna, od roku 2004, klasa C] i MKS Proszowice [liga okręgowa]. Niby przepaść jeśli chodzi o pozycje ligowe. Na boisku nie było jednak tego widać. I nie dziwota. W zespole Agricoli grali byli zawodnicy Proszowianki i MKS Proszowice. Tam znaleźli swoje miejsce. Pokazali, że grać potrafią. I mimo lepszego ogrania i umiejętności piłkarzy z Proszowic mecz zakończył się remisem 0:0. O końcowym wyniku rozstrzygnęła runda rzutów karnych. A te lepiej wykonywali zawodnicy Agricoli trafiając do bramki pięć razy bezbłędnie. I wygrali 5:4. I przeszli dalej. Niespodzianka? Niewątpliwie. Powód do śmiechu i naigrywania się? Tylko dla maluczkich. Jeden przegrany mecz niczego nie zmienia. Agricola nadal gra w C klasie, MKS Proszowice w lidze okręgowej. Oczywiście, brawa dla piłkarzy Agricoli. Należą się im one jak najbardziej. I życzę im sukcesów dalszej grze w PP i lidze.

         Tymczasem PP to już historia. Oba zespoły rozegrały swe mecze ligowe. MKS Proszowice pokonał na swoim boisku Pogoń Miechów 4:2, Agricola Klimontów przegrała z Energią Kozłów 3:1. Ot, życie. Gra się dalej.

    kibic

    idź do góry

     Nadwiślanka - Czarnochowice 4-0 (1-0)

    Nowe Brzesko 12-10

    Lider nie zwalnia tempa

         Kibice którzy przyszli na stadion w Nowym Brzesku mimo brzydkiej pogody i siąpiącego deszczu na pewno tego nie żałują bo ich pupile odnieśli pewne i wysokie zwycięstwo.

         Mecz swym scenariuszem przypominał spotkanie Nadwiślanki ze Strażakiem Kokotów. Podobnie jak wtedy mecz długimi okresami miał wyrównany przebieg ale także i dziś gole strzelali tylko miejscowi. Znów dobry początek nowobrzeszczan ustawił spotkanie.

         Tym razem Karol Krzyk otworzył wynik. Swoje 21 urodziny uczcił kapitalną bramką. Najpierw zakręcił obrońcą gości a potem lewą nogą z narożnika pola karnego zakręcił piłkę w samo okienko bramki Dańdy. Po utracie bramki zawodnicy z Czarnochowic nie podali się i to oni posiadali optyczną przewagę. Dwukrotnie groźne strzały głową napastników gości z najbliższej odległości z trudem obronił Kisiel. Nadwiślanka odgryzała się kontratakami w których brakowało jednak zgrania i precyzji.

         Po przerwie gospodarze usilnie od pierwszych minut dążyli do podwyższenia wyniku. W 49 minucie dogodną sytuację w polu karnym miał Pawlak ale Dańda był na posterunku. Kilka minut później Woźniak nie zmarnował już okazji. Całą akcję rozpoczął Tyrański idealnie zagrywając do wybiegającego na pozycję Profica który po kilkunastometrowym rajdzie zagrał do nadbiegającego w polu karnym Woźniaka. Ten z kilku metrów dopełnił tylko formalności.

         Drugi stracony gol wyraźnie podrażnił gości którzy w kolejnych minutach przejęli inicjatywę cisnąc gospodarzy. Uważna gra obrony kierowanej przez trenera Pawła Tomanę nie pozwalała jednak zawodnikom z Czarnochowic na stwarzanie zagrożenia pod bramką Kiśla. Ich odważna gra nie opłaciła się, bo końcówce meczu Nadwiślanka dwukrotnie jeszcze skarciła gości. Najpierw Andrzej Marek, gdy przejął zgubioną przez pomocników gości w środku pola piłkę, popędził na bramkę Dańdy i pokonał go w sytuacji sam na sam. A potem Czekaj który z rzutu wolnego wykonywanego z około 20 metrów przymierzył w samo okienko.

         Goście do końca próbowali coś zmienić tym bardziej że od 82 minuty grali w przewadze gdy Hajdaś musiał opuścić boisko po otrzymaniu 2 żółtej kartki. Jednak to Nadwislanka była bliżej kolejnej bramki. Woźniak w 89 minucie przegrał jednak pojedynek sam na sam z bramkarzem Czarnochowic.

          W sumie pewne zwycięstwo Nadwiślanki, choć może trochę za wysokie, odniesione po emocjonującym i stojącym na dobrym poziomie meczu. Okrasą spotkania były piękne bramki.

    Bramki dla Nadwiślanki: Karol Krzyk 12', Zdzisław Woźniak 53', Andrzej Marek 77', Mateusz Czekaj 79'(z rzutu wolnego).

    Nadwiślanka: Kisiel - Frączkiewicz, Tomana, Hajdaś - K. Krzyk (75' A. Marek), Czekaj (81' Oraczewski), Tyrański, K. Marek, Pawlak- Profic, Woźniak.
    Czarnochowice: Dańda - Nowak, Kurowski,Dubiel, Józefek (72' Piotr Kałuża) - Kot (42' Krupa), Warmuz, Paweł Kałuża, Stachura - Bzukała, Kokoszka (65' Handziuk).

    Żóte kartki: K. Marek 52', Hajdaś 76', 82' oraz Kałuża Piotr 87', Dańda 80'.
    Kartka czerwona: Hajdaś 82'.

    Sędziował: Mariusz Stec (OZPN Bochnia).

    Jacek Zawartka

    idź do góry

     Szkolni biegacze

    start do biegu ku czci generała Bolesława Nieczui - Ostrowskiego (fot. Sebastian Wypych)
    Proszowice 8-10
         Wrzesień 2009 obfitował w imprezy lekkoatletyczne. 25 września odbyły się Mistrzostwa Powiatu w Biegach Średnich. Reprezentacja Zespołu Szkół im. Bartosza Głowackiego w Proszowicach wygrała 5 z 6 biegów.

        W kategorii dziewcząt klas pierwszych zwyciężyła Justyna Głowa (I B), drugich Ewelina Maniak (II C). Bieg najstarszych dziewcząt wygrała Sylwia Bartula z klasy III LP. Wśród chłopców najlepsi byli: Tomasz Maj (I B) i Daniel Kwiecień (II C). Nie udało się wygrać biegu w grupie chłopców klas III - IV. Najlepszy w tej kategorii okazał się Rafał Adamski z klasy III WA, który uplasował się na III miejscu.

     (fot. Sebastian Wypych)
         Kilka dni później, 29 września, na malowniczej trasie z Koniuszy do Proszowic, rozegrano Bieg Sztafetowy ku czci generała Bolesława Nieczui - Ostrowskiego z okazji 65 Rocznicy Utworzenia Rzeczpospolitej Partyzanckiej. W kategorii szkół ponadgimnazjalnych Zespół Szkół im. Bartosza Głowackiego w Proszowicach zajął II miejsce, tuż za zespołem z Kazimierzy Wielkiej.

         Dużego pecha miała nasza najlepsza biegaczka - Ewelina Maniak, która tuż po starcie przewróciła się w wieloosobowej sztafecie zawodniczek. Nie dość, że straciła w ten sposób 20 metrów do innych biegnących, to jeszcze mocno poobcierała ręce na asfalcie. Mimo to dzielnie ukończyła bieg.

         Agnieszka Głowicka-Polkowska

    idź do góry

     Gdovia - Nadwiślanka 2-2 (1-1)

    5-10

    Ciężka dola lidera

         Jak ciężko występować w roli faworyta i lidera mogli po raz kolejny przekonać się nasi piłkarze podczas meczu w Gdowie. Gospodarze potwierdzili dobrą formę z ostatnich spotkań. Grając bardzo ambitnie postawili trudne warunki naszemu zespołowi.

         Spotkanie pomyślnie zaczęło się dla naszych zawodników, bo od początku to oni byli stroną przeważającą. Udokumentowali to w 5 minucie bramką zdobytą, przez Hajdasia który dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego zakończył strzałem głową.

         Okres przewagi Nadwiślanka mogła podkreślić drugą bramką. Po akcji zakończonej strzałem Woźniaka, bramkarz Gdovii zdołał odbić piłkę. Dobitka Profica do pustej bramki wylądowała jednak na bocznej siatce bramki gospodarzy. Później nasi dali się zepchnąć do obrony i od tej pory Gdovia osiągnęła przewagę. Udokumentowała ją bramką zdobytą w 35 minucie meczu. Obrońcy Nadwiślanki zostawili zbyt wiele miejsca napastnikowi miejscowych, który z ok. 25 metrów przymierzył w samo okienko bramki Kiśla.

         Po przerwie nadal miejscowi nadawali ton grze. Jednak to Nadwiślanka zdobyła bramkę. Obrońcy nie upilnowali Woźniaka w polu karnym i musieli się ratować faulem. Jedenastkę podyktowaną przez sędziego Jacka Tylka sam poszkodowany zamienił na bramkę. Wydawało się, że gol ostudzi zapędy miejscowych. Jednak dwie minuty później Gdovia cieszyła się z wyrównania. Obrońcy Nadwiślanki zagapili się przy rzucie rożnym wykonywanym przez gospodarzy i napastnik Gdovii głową zdobył bramkę.

         Do końca wynik nie uległ zmianie. W końcówce meczu przeważała Nadwiślanka ale nie potrafiła stworzyć klarownych sytuacji na strzelenie zwycięskiego gola. Kolejny mecz pokazał że na razie nasz zespól nie potrafi uporać się ze stratą Dominika Hanusiaka. Brakuje reżysera gry i to staje się w tej chwili największym problemem do rozwiązania dla trenera Pawła Tomany.

    Bramki dla Nadwiślanki: Hajdaś, Woźniak (z karnego).

    Nadwiślanka: Kisiel - Frączkiewicz, Tomana, T. Chojka - Hajdaś (60' J. Krzyk), Tyrański, K. Marek, Czekaj (46' K. Krzyk), Pawlak (80' A. Marek)- Profic, Woźniak.

    Jacek Zawartka

    idź do góry

     Słynny? Sportowiec

    Proszowice 3-10

    Bieg długodystansowy, wyraźnie widać inną sylwetkę zawodników niż przy krótkim biegu, gdzie są mocno pochyleni. (fot.histurion.pl)
         JAN MARYNOWSKI ur. 1911 w Proszowicach, zmarł1956 w Proszowicach, wybitny sportowiec, długodystansowiec - zmarł w nędzy. Niema najbliższej żyjącej rodziny. Nikt nie opiekuje się jego grobem - znajdującym się na Proszowickim cmentarzu.

         W wojsku odkryto jego talent. Początkowo zajął się nim klub sportowy w Kielcach, ale potem porwała go Warszawa. Startował w maratonach i biegu na 10 km. Miał duże predyspozycje np. miał ogromną pojemność płuc. Ścigał się z Kusocińskim i miał prawie takie same wyniki jak on.

         II wojna światowa przerwała jego karierę. Nie umiał zorganizować sobie podstawowych środków do życia i zmarł opuszczony. Wiele osób go pamięta - ale się wykruszamy. Jakby nie analizować osiągnięć sportowych przed i po II wojnie światowej - we wszystkich dziedzinach on jest sportowcem najwybitniejszym w dziejach Proszowic.

         Pan redaktor Aleksander Gąciarz napisał przepiękny artykuł w Dzienniku Polskim i ciągle się tą sprawą zajmuje. A ze strony Burmistrza, czy też Radnych zajmujących się sprawami sportu - czy też Klubów Sportowych - cisza. A jest tylko 6 tygodni do Wszystkich Świętych.

         Na nagrobku, malutkim, zaniedbanym - tabliczka Jan Marynowski przeżył lat 44, zmarł 4 III 1956. Mówił wierszykami np. Marynowski rozsławił Polskę nogami, Paderewski palcami, Wajsówna dyskiem a Kiepura pyskiem.

         Przezywano go "puls". Pomagał w restauracji u Kłosowej. Na drogę do domu brał kufel z ciemnym piwem dla swojej "gwiazdy Helenki" donosił jedną trzecią bo powylewał. Pomyśleć, że był złotym medalistą Polski z 1938 r.

         A teraz Proszowiccy sportowcy nie chcą nawet słyszeć o tym aby przywrócić Jego grób do jako-takiego wyglądu. A sami jakie mają wyniki? a żadne. Nawet Siatkówka Żeńska upada. Zwróciłam się do radnego E.Filipowskiego, a on zainteresował Burmistrza Proszowic - ale na razie cisza. I tak się Proszowice promują. Tak przypominają swoich dawnych mieszkańców.

    Teodora Odziomek

    Może ktoś posiada zdjęcie słynnego proszowickiego biegacza? Prosimy o kontakt. (red.)

    idź do góry

     Nadwiślanka - Rożnowa 1-0 (0-0)

    Nowe Brzesko 28-09

         Jeden z kibiców, który śledzi wszystkie mecze Nadwiślanki, wchodząc na dzisiejsze zawody twierdził, że po tak dobrym meczu jak ostatni w Węgrzcach Wielkich dziś musi przyjść słabszy.

         Nikt poważnie tych słów nie traktował tym bardziej, że nasz przeciwnik zajmował ostatnie miejsce w tabeli. Tymczasem nowobrzeski kibic od dziś może uchodzić za proroka. Od początku meczu Nadwiślanka osiągnęła wielką przewagę, lecz grała tak niemrawo i bez pomysłu, że z pierwszej połowy meczu trudno odnotować choćby jedną akcję czy sytuację godną uwagi.

         Gospodarze bili głową w mur dobrze zorganizowanej obrony Rożnowej. Goście sprawiali wrażenie, że remis zupełnie ich satysfakcjonuje. Jedyny osamotniony napastnik Rożnowej miał tylko jak najdłużej przytrzymać piłkę i odciążyć choć na chwilę swoich kolegów z obrony. Gdyby mierzyć czas posiadania piłki to proporcja przedstawiałaby się ok. 70 do 30 na korzyść Nadwiślanki. Zupełnie dziś nie kleiła się gra naszej drugiej linii, a jeśli dodać do tego nie najlepszą dyspozycję zwykle przebojowych Profica i Wożniaka to nic dziwnego, że szło jak po grudzie.

         Trochę pomogła w przerwie reprymenda trenera w szatni oraz zmiana Czekaja na Oraczewskiego. Ten ostatni wniósł wiele ożywienia i porządku do gry. Nadal jednak nie było sytuacji bramkowych. Jedynie groźne uderzenia z rzutu wolnego najpierw Profica a później Oraczewskiego niepokoiły bramkarza Rożnowej.

         Minuty upływały a wynik się nie zmieniał. Na dodatek w 72 minucie w pojedynku powietrznym Dariusz Profic zderzył się głową z obrońcą gości. Z krwawiącym czołem na kilka minut opuścił boisko. Gdy za chwilę wrócił na plac gry się z opaską na głowie w pierwszym swym kontakcie z piłką zdobył upragnioną bramkę. Żeby było śmieszniej ... głową. Ta decydującą o wyniku akcję rozpoczął dobrym podaniem Oraczewski posyłając piłkę między obrońców Rożnowej. Po raz pierwszy Woźniakowi udało się uciec swym dawnym kolegom i zacentrować na długi słupek gdzie idealnie znalazł się Profic. Jego strzał w długi róg bramki, bramkarz gości mógł tylko odprowadzić wzrokiem.

         Uderzenie spowodowało jednak mocniejsze krwawienie z rozciętej rany i obolały, ale i szczęśliwy strzelec bramki musiał chwilę później opuścić plac gry. Jego zmiennik Andrzej Marek minutę później także mógł wpisać się na listę strzelców. Niemal po identycznej akcji Woźniaka znalazł się w idealnej sytuacji strzeleckiej był jednak mniej precyzyjny od swego poprzednika i nie trafił w bramkę. Do końca meczu Nadwiślanka kontrolowała korzystny wynik a goście nie byli w stanie groźniej zaatakować. Jak się okazuje bohaterowi zawodów na rozcięte czoło konieczne było nałożenie kilka szwów. Na szczęście obeszło się bez groźniejszych urazów. Dzięki temu zwycięstwu i potknięciom rywali Nadwiślanka uzyskała w tabeli pokaźniejszą przewagę nad konkurentami.

    Bramki dla Nadwiślanki: Profic - 78'

    Nadwiślanka: Kisiel - Frączkiewicz, Tomana, T. Chojka - K. Krzyk, Tyrański, Czekaj (46' Oraczewski), K. Marek, Hajdaś (60' J. Krzyk) - Profic (79' Marek), Woźniak.

    Jacek Zawartka

    idź do góry

     Węgrzczanka - Nadwiślanka 0-3 (0-1)

    21-09

         Licznie zgromadzona publiczność na stadionie w Węgrzcach Wielkich mogła obejrzeć ciekawe i stojące na wysokim poziomie spotkanie czołowych zespołów wielickiej A klasy. Zdecydowanie więcej powodów do radości mieli kibice Nadwiślanki którzy pokaźną grupą przyjechali dopingować swoich pupili.

         Mecz obfitował w wiele zaciętych pojedynków. Nadwiślanka od początku spotkania bardzo zmotywowana grała ofiarnie i mądrze taktycznie. O ile gra w polu była wyrównana to jednak tylko nasi piłkarze potrafili stworzyć sobie w pierwszej połowie klarowne sytuacje bramkowe.

         Najpierw Zdzisław Woźniak z kilku metrów próbował pokonać Kubickego, bramkarz Węgrzcanki był jednak górą. Później strzały Karola Krzyka i Krzysztofa Marka ofiarnie w ostatniej chwili zablokowali obrońcy. W 29 minucie meczu pieczołowicie pilnowany przez całe spotkanie Woźniak uwolnił się z pod opieki defensorów Węgrzcanki, po świetnym podaniu Hajdasia znalazł się w dogodnej sytuacji i nie zmarnował jej. Gospodarze w tymczasem potrafili się zdobyć tylko na kilka strzałów z dystansu pewnie wyłapanych przez Marka Kiśla.

         Obrońcy Nadwiślanki na początku drugiej połowy meczu wiele pracy mieli także po stałych fragmentach gry gdy musieli walczyć w powietrzu z najaktywniejszym zawodnikiem miejscowych Wiktorem Olearczykiem. Szybko jednak nasi opanowali grę, daleko od pola karnego likwidując próby ataku gospodarzy. Równocześnie sami próbowali wyprowadzać groźne kontry. Brakowało jednak precyzji w decydujących momentach.

         Gdy wydawało się że czeka nas podobnie nerwowa końcówka jak w Niepołomicach dał o sobie znać powracający po kontuzji Dariusz Profic. Pierwsza próba pokonania Kubickiego okazała się jeszcze nieskuteczna bo w sytuacji sam na sam bramkarz miejscowych był górą ale już w następnych akcjach to napastnik Nadwiślanki unosił ręce w gęcie radości. Pierwszy gol padł po składnej akcji całej drużyny, drugi to zasługa nieustępliwości Profica który wyłuskał piłkę stoperowi Węgrzcanki.

         W meczu sąsiadujących ze sobą zespołów wyraźnie lepsi okazali się piłkarze z Nowego Brzeska . Cieszy dobra gra naszego zespołu, smuci to że był to ostatni mecz Dominika Hanusiaka który wyjeżdża do Anglii. Jemu właśnie zespól dedykował dzisiejsza wygraną.

         Zwycięstwo drużyny seniorów zwieńczyło świetny weekend Nadwiślanki. Wcześniej bowiem zwycięstwa odniosły pozostałe nasze drużyny klubowe. Trampkarze młodsi pokonali Gdovię 1-0, trampkarze starsi Czarnych Staniątki 8-1 a juniorzy rywali z tego samego klubu 5-2. Brawa dla wszystkich naszych drużyn.

    Bramki dla Nadwiślanki: Woźniak 29', Profic 80', 90'

    Nadwiślanka: Kisiel - Frączkiewicz, Tomana, K. Marek, T. Chojka - Hajdaś (83'J. Krzyk), Tyrański, Hanusiak ( 75'Czekaj), Pawlak (70'A.Marek) - Woźniak, K. Krzyk (60'Profic).

    Jacek Zawartka

    idź do góry

     Tęgie lanie

    Nowe Brzesko 7-09
    Nadwiślanka - Strażak Kokotów 7:0 (3-0)

         Po środowej porażce Nadwiślanki nawet najzagorzalsi kibice nie przewidywali że ich ulubieńcy sprawią tak tęgie lanie rutynowanej drużynie Strażaka Kokotów. Tym meczem nasi piłkarze udowodnili że środowa porażka była tylko wypadkiem przy pracy. Zwycięstwo to jest tym cenniejsze że osiągnięte zostało w bardzo dobrym stylu a także bez nadal kontuzjowanego Dariusza Profica.

         Tak pomyślne zakończenie meczu możliwe było dzięki bardzo dobrej dyspozycji strzeleckiej Mateusza Czekaja, który w początkowej fazie meczu gdy przewagę posiadał zespół z Kokotowa, dwukrotnie popisał się pięknymi strzałami z dystansu. Obie bramki w gwarze piłkarskiej to tzw. "Stadiony Świata". Dzięki takiemu ustawieniu spotkania nowobrzeszczanie spokojnie mogli kontrolować grę. Przed przerwą trzecią bramkę dorzucił Zdzisław Woźniak przedzierając się w swoim stylu przez obronę Strażaka.

         Po zmianie stron goście próbowali zmienić wynik meczu ale szybko zostali skarceni przez nieuchwytnego Woźniaka. Ten najpierw pięknym strzałem z woleja pokonał bramkarza z Kokotowa a kilka minut zrobił to po raz drugi, gdy popędził sam na bramkę gości zostawiając za sobą obrońców Strażaka. Jako że goście nadal dość niefrasobliwie poczynali sobie w obronie, to dobrze dysponowani gospodarze raz po raz dochodzili do dogodnych sytuacji strzeleckich. Szczęściem dla piłkarzy z Kokotowa wykorzystali tylko dwie, bo mogło sie skończyć na dwucyfrówce. Na listę strzelców wpisali się Dominik Hanusiak i Karol Krzyk. Obaj sfinalizowali składne akcje zespołowe w których asysty zaliczył najmłodszy na boisku Patryk Oraczewski.

    Bramki dla Nadwiślanki: Zdzisław Woźniak 3, Mateusz Czekaj 2, Karol Krzyk, Dominik Hanusiak

    Nadwiślanka: Kisiel - Frączkiewicz, Tomana, K. Marek - Hajdaś (75'J.Krzyk), Hanusiak, Czekaj (70'Oraczewski), Tyrański (65'T.Chojka), Pawlak (60'A. Marek) - K. Krzyk, Woźniak

    Jacek Zawartka

    idź do góry

     Bez snajpera ani rusz

    3-09
    Złomex Branice - Nadwiślanka 2:0 (1-0)

         Wczorajsze spotkanie w Branicach pokazało że Nadwiślanka bez swoich żądeł w ataku nie jest w stanie poważnie zagrozić bramce rywali. Mimo że ambicji naszym zawodnikom odmówić nie można to ich wysiłki w ofensywie przynosiły mizerny efekt.

         Brak kontuzjowanego Dariusza Profica i pauzującego za czerwoną kartkę Zdzisława Woźniaka okazał się nie do naprawienia. Jeżeli do tego dojdzie jeszcze nie najlepsza dyspozycja Marka Kiśla w bramce, to nic dziwnego że mecz zakończył się porażką Nadwiślanki. Słabe spotkanie o którym jak najszybciej trzeba zapomnieć. Miejmy nadzieję że w niedzielnym meczu ze Strażakiem Kokotów wystąpimy juz w najsilniejszym składzie.

    Nadwiślanka: Kisiel - Frączkiewicz (T. Chojka), Tomana, K. Marek - Hajdaś, Czekaj, Tyrański, Hanusiak, A. Marek (P. Chojka) - K. Krzyk, Pawlak

    Jacek Zawartka

    idź do góry

     I stało się ;]

    Proszowice 31-08
    Proszowianka - Wieczysta 3-0(0-0)

         Poprzedni swój felieton skończyłem nadzieją na pierwszą wygraną Proszowianki w VI lidze. I STAŁO SIĘ TO!!

         Grali w środę na wyjeździe z Sokołem Kocmyrzów. Z tym zespołem przegrali ostatnio rywalizację w PP. W Sokole nadal gra jako obrońca były zawodnik Proszowianki - Paweł Kopyść. Ale nie tylko, pamiętamy jeszcze Łacha i Patera. Piłkarze Proszowianki dali jednak radę wygrać z lokalnym rywalem. Wynik zawodów to 4:5 dla przyjezdnych, do przerwy 2:4. BRAWO!! Istnie hokejowy rezultat i pierwsze zwycięstwo, tym cenniejsze, że na wyjeździe. I prztyczek dla tych, którzy wieszali już psy na trenerze Stanuli. I już pogrzebali zespół. Nie tak szybko, gra się do końca.

         Kolejny mecz Proszowianka grała w sobotę 29. Sierpnia. Oczywiście, nie spojrzałem w mały terminarz spotkań i mecz przegapiłem. Bywa. W niedzielę przygotowywałem się do wyjazdu na mecz i w necie sprawdziłem godzinę rozpoczęcia zawodów. Przed oczami mignęła mi tabela VI ligi i pozycja Proszowianki dziwnie wysoka i te 7 punktów. Jakie 7 punktów? Czyżby...? Tak, niestety, już grali. I wygrali!! Kolejny mecz. Tym razem przed swoją publicznością. Z Wieczystą. I to do zera [zero na tyłach, 3:0]. I co ciekawe, strzelcem wszystkich goli był Piotr Maśnica [nowo pozyskany z LKS Śledziejowice, ten sam, który w meczu ze Slomniczanką nie potrafił nogą przyjąć prawidłowo piłki i pod polem karnym, przez to przegrywał pojedynki z obrońcami rywala, czym denerwował kibiców. Tym razem strzelał głową, a do wysokich napastników raczej nie należy. I może na tym polega jego gra - strzały głową, a nie nogą? Wszak trzy strzelone w ten sposób gole to chyba nie przypadek? I zdaje się, że w meczu z Sokołem też strzelił bramkę. Nawet dwie bramki. Czy też głową? Chyba mamy snajpera J. Oby na tym nie poprzestał. Maśnica - tak trzymać, nie popuszczać !!

         Podobnym wyczynem, choć w innym wymiarze, popisał się w Kocmyrzowie bramkarz Proszowianki - Robert Niedźwiedź: obronił cztery rzuty karne !! [dwa powtórzone decyzją sędziego]. Ale i otrzymał trzy kartki: dwie żółte i w rezultacie czerwoną. Za obronę rzutów karnych i to w takiej ilości w jednym meczu szacun, Panie Robercie. I ten nie uznany gol dla Sokoła... Proszowianka kończyła ten mecz w dziewiątkę! Zaiste, mecz w Kocmyrzowie dramatyczny miał przebieg. Ale to już historia i sędziowanie p. Kazimierza Dzióbka też.

    Kolejny mecz Proszowianka gra w środę na wyjeździe z liderem VI ligi - Zieleźniczanką Zielonki. Łatwo nie będzie. Czy zespół stać na zrobienie niespodzianki? Niewątpliwie tak J Zespół Pogoni Skotniki potrafił to zrobić.

         Popuściłem wodze fantazji po ostatnich dwóch wygranych. Gdyby tak wygrali pierwszy mecz u siebie z Garbarnią II, wygrali ten ze Słomniczanką, to by byli w czubie tabeli. Gdyby... 'Gdyby' robi jednak różnicę J Pomarzyć wolno, ale jest tak, jak jest i z tego też trzeba się cieszyć.

         Na koniec chciałem się zająć serwisem piłkarskim proszowianka.futbolowo.pl z racji dość kontrowersyjnych praktyk adminów tegoż. Co zwróciło moją uwagę w tym serwisie? Niech się zastanowię... W sumie to trzy rzeczy.

    1. Podlinkowali baner [te ruchome kolorowe literki] z innego serwisu i nie pytali o zgodę na to admina strony, z której linkują. Nie zamieścili też na swej stronie adresu strony, z której linkują.

    2. Nie ma żadnego namiaru na adminów strony. Są tylko ich trzy nicki. W dobie popularności serwisów społecznościowych takie praktyki budzą co najmniej zdziwienie. Panowie admini, boicie się podać namiary na siebie? Czego się obawiacie? A może kogo?

    3. Przekopiowali felieton Kibica z serwisu kurier.iap.pl. Tym razem podali źródło. Sprawdzę, czy mieli zgodę redaktora kuriera. Jeżeli takową mieli, zamieszczę stosowne sprostowanie.
    (zgody nie było - nie było pytania; oczywiście zgodę otrzymaliby - przy okazji chcielibyśmy na IKP zamieszczać materiały z tej strony ale jak "kibic napisał" nie ma kontaktu;[[ - może ktoś się odezwie do redakcji IKP)
    Co by uniknąć nieporozumień Panowie z http://proszowianka.futbolowo.pl/proszowianka/ możecie spokojnie kopiować materiały z IKP - oczywiście podając źródło ;]] - red.


    To na razie tyle miałbym uwag co do serwisu proszowianka.futbolowo.pl. Sam serwis to typowy cms ze stajni futbolowo.pl.

    W oczekiwaniu na kolejny mecz udaję się na zbiór śliwek węgierek, które w tym roku nadzwyczaj obficie obrodziły.

    To do 'następnej razy'. Ahoj!

    kibic

    idź do góry

     Z happy endem!

    Nowe Brzesko 31-08
    Nadwiślanka - Piłkarz Podłęże 2:1 (1-0)

         Kibice, którzy wybrali się na stadion Nadwiślanki w niedzielne popłudnie, na pewno nie żałują tego wyboru, bo byli świadkami bardzo dobrego widowiska i co najważniejsze zwycięskiego dla swoich pupili.

         Początek meczu nie zapowiadał zwycięstwa gospodarzy. Od pierwszej minuty spotkania to goście nadawali ton wydarzeniom na boisku i Nadwiślanka miała szczęście, że w tym okresie nie straciła bramki. Gospodarze po raz pierwszy skonstruowali składną akcję dopiero w 8 minucie meczu, ale na tyle skuteczną, że objęli prowadzenie. Składną akcję zespołu i dobre podanie w polu karnym Karola Krzyka przytomnym strzałem z okolic 11 metra zakończył niezawodny Zdzisław Woźniak.

         Od tego momentu gra się wyrównała i oba zespoły miał jeszcze do przerwy kilka dobrych sytuacji. Niestety pod koniec pierwszej odsłony meczu gra się zaostrzyła i najpierw Zdzisław Woźniak a potem Andrzej Perdał z drużyny z Podłęża ujrzeli czerwone kartki.

         Mimo że, oba zespoły kontynuowały zawody w dziesiątkę to, druga połowa była równie interesująca. Pierwsza akcja gości po przerwie zakończyła się wyrównaniem. Nasza obrona zagapiła się czekając aż sędzia odgwizda pozycję spaloną. Tymczasem napastnicy Piłkarza popędzili na bramkę Kiśla i formalności z bliskiej odległości dopełnił Czeliński.

         Kilka następnych minut zawodnicy Nadwiślanki zachowywali się jak bokser po nockdaunie. Na szczęście goście tego nie wykorzystali. Ostatnie 20 minut to przewaga Nadwiślanki. Długo jednak nasi nie mogli zdobyć bramki. Świetnie broniący bramkarz Piłkarza Wojciech Malarz w kapitalnym stylu bronił strzały z rzutów wolnych Czekaja, K. Marka i Oraczewskiego.

         Skapitulował jednak na 12 minut przed końcem spotkania, gdy swoja dobrą grę w tych zawodach przypieczętował golem Karol Krzyk. Chwilę później mógł zdobyć kolejną bramkę, ale tym razem Malarz zdołał obronić.

    Ciekawe, emocjonujące, prowadzone w dobrym tempie spotkanie i co najważniejsze zwycięskie, pozwoliło Nadwiślance zachować fotel lidera.

    W środę trudny mecz w Branicach. Prosimy kibiców o wsparcie, na pewno będzie potrzebne.

    Bramki dla Nadwiślanki: Woźniak 8', Karol Krzyk 72'

    Nadwiślanka: Kisiel - Frączkiewicz, Tomana, K. Marek, - Hajdaś (P. Chojka), Tyrański, Hanusiak, Czekaj (Oraczewski), Pawlak (A. Marek) - K. Krzyk, Woźniak

    Jacek Zawartka

    idź do góry

     Jak kibicujemy?

    25-08
    Proszowianka - Słomniczanka 0-0(0-0)

         W ostatnią niedzielę po raz kolejny wybrałem się na mecz Proszowianki. Pogoda sprzyjała takim zamierzeniom. Zresztą, cóż innego było robić? W sobotę na Canale+ Sport oglądnąłem ucztę dla kibica piłki nożnej - mecz Premiership Wigam-MU. Lubię oglądać angielska piłkę, tam zawsze coś się dzieje, piłkarze grają do końca, nie oszczędzają się. I tym razem widowisko było atrakcyjne, choć prawie jednostronne. Nie spodziewałem się takowego na lokalnym stadionie, nie ten kraj, nie ta liga, ale zawsze jakiegoś się spodziewałem, a na pewno zwycięstwa miejscowych. Grali z z sąsiadami zza miedzy. Jednak nie wygrali. Mimo tego, że się starali, podług swoich umiejętności i sił. Ale na pewno kiedyś wygrają. Nie o tym jednak chciałem napisać.

         Chciałem napisać o nas, kibicach piłkarskich. Takiej swoistej grupie. Od jakiegoś czasu kibicuję miejscowej Proszowiance. Ale nie tylko jej. Każdego razu zadziwia mnie podejście kibiców do tego klubu. Oczywiście, każdy się na piłce zna, ilu kibiców, tylu znawców i trenerów. Niewielu z nich grało kiedykolwiek w piłkę w klubie, ale na podwórku czy łące na pewno tak. Ale większości nic się nie podoba. Jakikolwiek trener by nie trenował piłkarzy Proszowianki, żaden na dłuższą metę nie przypadnie do gustu miejscowym kibicom. A przez lata istnienia klubu widzieli ich wielu. I każdemu w końcu się dostawało. Taki to właśnie los trenera. Nikomu na dłuższą metę nie dogodzi. Chyba, że trenowana przez niego drużyna zawsze wygrywa i gra oczywiście "miejscowymi". I nie wiem, czy to wystarczające kryterium, by polubiono takiego trenera.

         Proszowianka weszła do VI ligi. Siłami miejscowych piłkarzy. Zmienił się trener. Nowym został znany piłkarz Robert Stanula, trenujący do tej pory młodzież i pracujący jako nauczyciel wychowania fizycznego w tutejszej szkole podstawowej. Podjął się zaiste niełatwego zadania - trenowania drużyny seniorów. A to tutaj duże wyzwanie. I na początek zmienił skład osobowy drużyny, przybyło kilku piłkarzy spoza miasta. Miejscowi piłkarze, którzy grali w klasie A, grają już w zespołach ościennych. Nie przysporzyło to trenerowi Stanuli sympatyków. Debiut "nowej" Proszowianki przed własną publicznością nie wypadł okazale - poniosła porażkę po części dzięki postawie trójki sędziowskiej. Tak zagubionego sędziego głównego to dawno sam nie widziałem. To już jednak historia i nauka na przyszłość. Drugi swój mecz Proszowianka też przegrała w identycznym stosunku 1:3. Dopiero w trzecim uzyskała punkt, ale oceniam to raczej jako porażkę i stratę dwóch. Obserwując grę Słomniczanki, ostatniego rywala miejscowych, nie rozumiałem, jakim to sposobem zdobyła w poprzednich dwóch meczach 4 punkty? Gospodarze mogli ten mecz wygrać, mogli i przegrać, rywale zmarnowali kilka znakomitych sytuacji bramkowych.

         Ale zajmijmy się kibicami. Zebrało się ich nawet dość sporo w niedzielę na ostatnim meczu. Niektórzy zaopatrzyli się w większe lub mniejsze zapasy napojów, którymi się raczyli. Normalka na polskich stadionach niższych lig. I komentowali zagrania "naszych" jak i "obcych". Jednym nie podobało się, że już nie grają "swoi" tylko ci spoza Proszowic. Faktem jest, że nie pokazali zbyt wiele. Po przerwie weszli właśnie wspomniani "swoi". Przebieg gry się nie zmienił. Ci też nie pokazali wiele. Dostało się i grającemu trenerowi. I co ciekawe, od byłego piłkarza Proszowianki. Gdyby to był jakiś wybitny wychowanek klubu, to bym jeszcze rozumiał jego cierpkie uwagi. I gdyby miał jakikolwiek dorobek trenerski. Ale tego ostatniego trudno się doszukać. A i co do wielkości kunsztu piłkarskiego owego piłkarza można mieć niejakie wątpliwości. Trudne jest środowisko Proszowic, ludzi trudno zadowolić. Zestawisz drużynę tak, a nie inaczej - źle, zestawisz inaczej - też źle. Szanowny Panie Krytykańcie z trybun: nie jesteś Pan jeszcze taki zaawansowany wiekowo, by już przejść na emeryturę piłkarską. Skoro czuje się Pan na siłach krytykować zagrania czy też posunięcia trenera Stanuli, mam dla Pana propozycję; zaoferuj Pan swoje usługi jako piłkarz albo i jako drugi trener J Trener Stanula na pewno weźmie propozycje pod uwagę, a Pan będzie miał niewątpliwą okazję zabłysnąć swoim talentem. Bo taki nadal Pan posiada, nieprawdaż?

         Zamiast cierpkich i dość głupawych uwag i okrzyków oczekiwałem dopingu dla piłkarzy Proszowianki, ale tego się nie doczekałem. Gdzie się podziała ta młodzież, która poprzednio piłkarzy dopingowała? Azaliż był to słomiany ogień? Czemu starsi nie dopingują drużyny, a tylko są wiecznie niezadowoleni z jej gry? Może piłkarze właśnie oczekują takiego konstruktywnego podejścia kibiców i właśnie czekają na doping? Jak im nie idzie, to trzeba ich dobić, czy tak to ma wyglądać?

         Trenerowi Stanuli i drużynie potrzebne jest zwycięstwo jak suchej trawie dżdżu. I oby to się stało jak najszybciej, bo inaczej nie wróżę mu dalszego powodzenia. Takie to tu jest środowisko. Liga dopiero się zaczęła i nie wszystko stracone. A drużyna dopiero się dociera. Oby dotarła się jak najszybciej, czego sobie i kibicom Proszowianki szczerze życzę.

    kibic

    idź do góry

     Nam strzelać nie kazano!

    25-08
    Targowianka - Nadwiślanka 1-1 (0-1)

         W trzecim spotkaniu nowego sezonu kibice będący na meczu Nadwiślanki w Targowisku po raz kolejny oglądali festiwal nieskuteczności w wykonaniu swoich pupili. Mimo że w wyjściowej jedenastce zabrakło kontuzjowanych Profica i Pawlaka to podobnie jak w poprzednich meczach nasza drużyna stworzyła sobie kilka wyśmienitych sytuacji na zdobycie gola.

         Niestety tym razem drogę do siatki Targowianki znalazł tylko jeden strzał Zdzisława Woźniaka w 30 minucie meczu. Przed przerwą raz po raz kotłowało sie pod bramką gospodarzy. Szczególnie po świetnie egzekfowanych przez Hanusiaka rzutach rożnych. Cóż z tego skoro ani dwukrotnie Tyrański, ani Czekaj i Hajdaś nie potrafili z najbliższych odległości wepchnąć piłki do siatki.

         Po przerwie Targowianka zaatakowała z impetem i już w pierwszej akcji wywalczyła rzut karny. Jedenastkę pewnie wykorzystał napastnik gospodarzy. Obie bramki w tym spotkaniu były konsekwencją stanu boiska po całonocnych opadach deszczu. W obu przypadkach zanim dochodziło do groźnych sytuacji piłka stawała bowiem w kałużach wody.

         Po zdobyciu bramki przez kilkanaście minut gospodarze byli stroną przeważającą. Ale w ostatnich 20 minutach znów nasi zawodnicy przejęli inicjatywę. Kolejne wyborne sytuacje na zwycięską bramkę zmarnowali jednak Hajdaś, K. Krzyk,Woźniak, Tyrański i Czekaj.

         Szkoda bo byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym i zasłużyliśmy na zwycięstwo w tym spotkaniu. Cieszy że drużyna do końca walczyła o wygraną i potrafiła narzucić swój styl gry.

    W niedzielę o godzinie 15.00 podejmujemy zespół Piłkarza Podłęże. Będzie więc okazja do poprawienia nastrojów po mecz w Targowisku. Mamy nadzieję że zagramy już w pełnym składzie.

    Bramki dla Nadwiślanki: Zdzisław Woźniak -30'

    Nadwiślanka: Kisiel - Frączkiewicz, Tomana, T. Chojka - Hajdaś , Tyrański, Hanusiak, Czekaj (60' Oraczewski), A. Marek (72' J.Krzyk) - K.Krzyk, Woźniak Żóte kartki: Tomana, T. Chojka, Czekaj, J. Krzyk, Oraczewski

    Jacek Zawartka

    idź do góry

     Świetny początek

    18-08
    Sparta Winiary - Nadwiślanka 0-3 (0-1)

         Udanie zainaugurowali nowy sezon piłkrze Nadwiślanki. Jadąc do zupełnie nieznanego beniaminka rozgrywek nasi zawodnicy wierzyli we własne umiejętości. Przyjemnym zaskoczeniem była znakomita murawa którą zastaliśmy w Winiarach.

         Od początku meczu nasz zespół narzucił gospodarzom swoje warunki gry, uważnie grając w obronie i umiejętnie budując akcje ofensywne. Taka gra przyniosła kilka znakomitych sytuacji strzeleckich które niestety nasz super-atak nie potrafił w pierwszej połowie wykorzystać.

         Z wielu sytuacji tylko raz Dariusz Profic trafił do siatki, w swoim stylu ogrywając całą obronę i bramkarza Sparty. Gorzej nastawiony celownik miał nasz drugi napastnik Zdzisek Woźniak, który wyraźnie nie mógł wstrzelić się w bramkę Winiar.

         Po przerwie pierwsza akcja Nadwiślanki zakończyła się strzałem w słupek Marka Pawlaka. Grający ambitnie gospodarze widząc nieskuteczność Nadwiślanki kilka razy napędzili strachu naszej obronie. Raz Kiślowi w sukurs przyszedł słupek.

         Na szczęście przewaga Nadwiślanki udokumentowana została drugą bramką. Ponownie strzelcem był Dariusz Profic. Tym razem po rzucie rożnym zagranym przez Hanusiaka na długi słupek Profic zakręcił obrońcami i strzelił w górny róg bramki Sparty. Ostatni gol to świetna akcja Hanusiaka. Jego rajd i precyzyjne dośrodkowanie pozwoliło Proficowi dostawić nogę i dopełnić formalności z kilku metrów.

    Dobry wynik, udany początek. Jeśli poprawimy jeszcze skuteczność to w kolejnych spotkaniach powinno być jeszcze lepiej.

    W środę zapraszamy na mecz 2 kolejki z Wiarusami Igołomia. Nasi przeciwnicy także dobrze rozpoczęli rozgrywki pokonując na własnym boisku Wisłę Niepołomice 5-1. Początek środowej potyczki o godzinie 17.30.

    Bramki: Profic 30', 71', 87'

    Nadwiślanka: Kisiel- Frączkiewicz, Tomana, K. Marek - Hajdaś (75' Oraczewski), Tyrański, Czekaj (65' K. Krzyk), Hanusiak, Pawlak (55' A. Marek) - Profic, Woźniak.

    Jacek Zawartka

    idź do góry

     Agricola wygrywa

    gospodarze imprezy Płomień Kościelec (fot.nk)
    Kościelec 31-07
         W niedzielę 26 lipca piłkarze "Agricoli Klimontów" wygrali V Turniej im. Leszka Kokosińskiego, turniej odbył się w Kościelcu. W finale pokonali po serii rzutów karnych miejscowy "Płomień Kościelec". Na podium znalazł się również "Strumyk Jakubowice", a czwarte miejsce zajęła drużyna "Promienia Mikluszowice".

         Tego niedzielnego popołudnia mimo zaciętej rywalizacji, kibice, działacze i piłkarze wiedzieli, że nie wynik jest najważniejszy, a pamięć o człowieku, którego bardzo w Kościelcu brakuje. Turniej od pięciu lat organizowany jest ku czci śp. Leszka Kokosińskiego, jednego z głównych założycieli "Płomienia".

    "Bardzo ważne dla mnie i mojej rodziny jest to, że ludzie pamiętają ile mój Ojciec zrobił dobrego w swoim życiu i jak bardzo przyczynił się do rozwoju sporu w powiecie." - mówi Damian Kokosiński. Dziękuję wszystkim tym, którzy sprawiają, że pamięć o moim Ojcu jest wciąż żywa.

    Tego dnia wiele osób wspominało śp. Leszka Kokosińskiego.

    "Pamiętam jeden z pierwszych treningów w Kościelcu." - mówi zawodnik "Płomienia". "To było na samym początku istnienia klubu, miałem wtedy 13 lat i strzelałem na bramkę z innymi juniorami. W pewnym momencie piłka seniorów, którzy trenowali obok nas, wpadła w krzaki. Broniący bramki śp. Leszek Kokosiński poprosił mnie abym po nią poszedł. Widząc grymas na mojej twarzy powiedział: "Każdy tak zaczyna, kiedyś zagrasz w pierwszej drużynie i młodsi od Ciebie będą chodzić po piłki." - wspominał jeden z zawodników "Płomienia".

         Turniej był również okazją do zaprezentowania nowych strojów przez zawodników "Płomienia Kościelec", które ufundował sponsor klubu Damian Kokosiński. "Zawodnicy mieli zagrać w nowych strojach na inaugurację A-klasy, jednak doszedłem do wniosku, że lepszą okazją na zaprezentowanie ich kościeleckim kibicom, będzie V Turniej im. Leszka Kokosińskiego."

    na kibiców zawsze można liczyć ;]] (fot.nk)
    Losowanie zestawiło ze sobą drużyny B-klasowego "Płomienia Kościelec" i C-klasowego "Strumyka Jakubowice". W drugiej parze zagrały zespoły A-klasowego "Promienia Mikluszowice" i C-klasowej "Agricoli Klimontów". Sędzią głównym zawodów był Tomasz Piróg, a asystowali mu tego dnia Piotr Gajewski i Bartłomiej Gorzkowski.

         Pierwszy mecz rozpoczął się dobrze dla gospodarzy, którzy prowadzili ze "Strumykiem" po bramce Czerwca. W drugiej połowie ten sam zawodnik doprowadził do wyrównania, strzelając niefortunnie do własnej bramki. Do rozstrzygnięcia rywalizacji potrzebne były rzuty karne, w których lepszy okazał się zespół z Kościelca. Z dobrej strony pokazał się bramkarz "Płomienia" Kamil Ryńca, który obronił decydującą jedenastkę, wykonując efektowną paradę.

         Po pierwszym spotkaniu nastąpiło powitanie zaproszonych gości i kibiców. Zarząd "Płomienia" złożył kwiaty przy obelisku śp. Leszka Kokosińskiego, a pamięć o nim uczczono minutą ciszy. Jerzy Bysiec, dyrektor Zespołu Szkół w Kościelcu, który prowadził całą imprezę, tak wspominał swojego przyjaciela: "Cieszę się, że praca śp. Leszka nie poszła na marne i dalej spotykamy się na tym stadionie. Był to człowiek życzliwy, o wielkim zapale, umiał znaleźć się w każdej sytuacji. Przyczynił się nie tylko do powstania klubu w Kościelcu. Osiągał wielkie sukcesy jako prezes trzecioligowej jeszcze "Proszowianki Proszowice."

    nagrody dla najlepszych zawodników (fot.nk)
         Kolejny mecz półfinałowy pomiędzy "Promieniem Mikluszowice", występującym na co dzień w tarnowskiej A-klasie, a C-klasową "Agricolą Klimontów", zakończył się pewnym zwycięstwem 2:0 drużyny z Klimontowa, po bramkach Bieleckiego.

         W trakcie trwania całej imprezy kibice kupowali bilety, które przy odrobinie szczęścia, można było zamienić na cenne nagrody. Jak się później okazało warto było kupić kilkanaście, bo niektórzy wygrywali nawet po 6 razy.

         Kolejny mecz to walka o 3 miejsce pomiędzy "Promieniem Mikluszowice", a "Strumykiem Jakubowice", w której ci drudzy okazali się lepsi, po bramkach Kozery i Wawrzenia.

         Mecz finałowy zupełnie jak z przed roku. Wtedy po regulaminowym czasie gry "Płomień Kościelec" remisował z "Agricolą Klimontów" 1:1. Do rozstrzygnięcia rywalizacji potrzebne były rzuty karne, po których lepsi okazali się gospodarze. Również w tym roku piłkarze "Płomienia" mieli ochotę na czwarty z rzędu triumf w turnieju. Piłkarze "Agricoli" wyciągnęli jednak wnioski z poprzedniego finału i po bezbramkowym remisie pokonali w serii rzutów karnych zespół z Kościelca. "Rok temu niewiele zabrakło do zwycięstwa w turnieju, dzisiaj się udało i jestem bardzo szczęśliwy, bo to miły prezent na pięciolecie klubu." - Mówi Grzegorz Cichy, prezes i zawodnik "Agricoli Klimontów". "Świetna impreza i dodatkowo dobre przygotowanie do kolejnego sezonu, mam nadzieję, że w przyszłym roku również się tutaj spotkamy."

         Turniej był też etapem przygotowań "Płomienia Kościelec" do meczu barażowego z "Prokocimiem Kraków", w którym zespół "Płomienia" będzie walczył o awans do A-klasy. Mecz odbędzie się 9 sierpnia o godz.17.00, na boisku "Błękitnych" w Modlnicy.

    "Przed spotkaniem barażowym musimy poćwiczyć strzelanie rzutów karnych, bo w finale nie były one naszą mocną stroną."- mówi trener Adam Banachowicz. "Jestem dobrej myśli i wierzę, że z najważniejszego meczu sezonu to My wyjedziemy zwycięsko."

    radość piłkarzy Agricoli po wygranym finale (fot.nk)
         "Agricola Klimontów" wygrała V Turniej im. Leszka Kokosińskiego, pokonując "Płomień Kościelec". Trzecie miejsce dla "Strumyka Jakubowice", czwarte dla "Promienia Mikluszowice".

    Królem strzelców imprezy z dwoma bramkami został Dawid Bielecki z "Agricoli". Trenerzy drużyn zdecydowali, że najlepszym bramkarzem turnieju był Kamil Ryńca z "Płomienia", a najlepszym piłkarzem Tomasz Piotrowicz z "Agricoli".

         Podczas dekoracji zarząd "Płomienia" wręczył pamiątkowe dyplomy Łukaszowi Olechowi, Łukaszowi Domżałowi i Konradowi Świeradowi, zawodnikom którzy po tym meczu rozstają się z drużyną.

    "Dziękuję za ogromny wkład i zaangażowanie w grę "Płomienia". - mówi prezes Sylwester Gołdyn. "Żałuję, że nasze drogi się rozchodzą, ale taki jest sport, takie jest życie. Życzę wam wszystkiego najlepszego."

         Ciepłych słów pod adresem drużyn nie szczędził Burmistrz Gminy i Miasta Proszowice - Jan Makowski. "Gratuluję drużynom przede wszystkim sportowej postawy i ducha walki, to ważne, że na wsi mają miejsce takie imprezy, trzeba dążyć do tego, aby każdy miał dostęp do sportu. Dzisiaj zwyciężyła sportowa rywalizacja i to jest największy sukces."

         Z powodzenia imprezy cieszyłby się zapewne śp. Leszek Kokosiński, założyciel, prezes, i bramkarz "Płomienia". Podczas turnieju widać było, że ludziom wciąż brakuje tego człowieka, ale jak powiedział jeden z kibiców tłumacząc sobie Jego odejście: "W niebie też na pewno jest coś jeszcze dobrego do zrobienia."

    Wyniki Turnieju:

    Półfinały:
    Strumyk Jakubowice - Płomień Kościelec 1:1(0:1), karne 4:5
    Bramki: 0:1 Czerwiec, 1:1 Czerwiec (samob.)
    Promień Mikluszowice - Agricola Klimontów 0:2 (0:1)
    Bramki: 0:1 Bielecki, 1:1 Bielecki

    Mecz o III miejsce:
    Promień Mikluszowice - Strumyk Jakubowice 0:2 (0:1)
    Bramki: 0:1 Kozera, 0:2 Wawrzeń

    Finał:
    Płomień Kościelec - Agricola Klimontów 0:0 (0:0), karne 2:4 Składy drużyn:

    Agricola Klimontów: Baranowski, Bogacz, Woźniak, Bogucki, Chorążki, Piotrowicz, Makola, Maj, Wirek, Frączek, Stachura, Cichy, P. Stanek, Bielecki, Chmiela, Kopeć, Smach, M. Stanek, Skoczyński, Juszczyk, Piwowarski.

    Płomień Kościelec: Ryńca, Łanecki, Świerad, Kutela, Czekajski, Jędrys, Zakrzewski, Olech, Chmiela, Bartosik, Nowak, Magnes, Czerwiec, Kamień, Machnik, Stępień.

    Strumyk Jakubowice: Klata, Grzegorczyk, Michalik, Regnowski, Wawrzeń, Kozera, Duraj, Ryńca, Wojcieszek, Włodarczyk, Wąsowicz, Skalski, Włodarski, Gajda, Zadaj.

    Promień Mikluszowice: Kaźmierczak, Gąsiorek, Turek, Styczeń, P. Kudełka, Rajchel, Nosalski, Małecki, Ł. Machaj, Leśniak, S. Kudełka, T. Machaj, Twardowski, Kowalski, Nowak, Cieśla.

    Norbert Kaczmarczyk

    idź do góry

     Hokejowy wynik Nadwiślanki

    Nowe Brzesko 28-07
    Nadwiślanka - Krakus Swoszowice 6-6      Pod nieobecność kilku zawodników przebywających jeszcze na urlopach, zastępujący w tym meczu Pawła Tomanę trener Dariusz Oraczewski pozwolił zaprezentować się w sparingu swoim młodym wychowankom oraz testował kilku nowych zawodników, którzy mogą w przyszłości wzmocnić Nadwiślankę.

         Dla większości z nich sprawdzian był udany. Po następnym test meczu, który nastąpi w najbliższą niedzielę podczas turnieju w Grobli, ich przyszłość w naszym klubie się wyjaśni.

         Kibice, którzy przybyli na stadion w niedzielne popołudnie mogli obejrzeć aż 12 bramek. Sytuacji na kolejne gole było, co nie miara, emocji także. Wakacyjną formę wykazywały obie formacje obronne, co skrzętnie wykorzystywali napastnicy.

         Superatak Nadwiślanki po którym tak wiele sobie obiecujemy wielokrotnie pokazał w tym meczu swoje możliwości. Gdy zawodnicy zgrają się ze sobą powinno być jeszcze lepiej. Obiecująco wypadli także nowi testowani piłkarze, jednak do czasu ich potwierdzenia nie będziemy zdradzać ich nazwisk.

         Na kolejny sparing zapraszamy w najbliższą niedzielę do Grobli. Tam w turnieju upamiętniającym zmarłego w ub. roku Krzysztofa Kordeusza od godziny 14.00 zmierzą się zespoły Nadwiślanki, Wisły Grobla, Drwinki Drwinia i Tęczy Świniary.

    Bramki: Woźniak 2, Profic, Hanusiak, testowany, samobójcza.

    Nadwiślanka: Lubacha (Kisiel) - Frączkiewicz, Hajdaś, Krzysztof Marek, Piotr Chojka- Oraczewski, Hanusiak, Grotek, Janusz Krzyk - Profic, Woźniak oraz Tomasz Krzysztof, Wiktor Nowak, Piotr Zawartka oraz 4 zawodników testowanych.

    Jacek Zawartka

    idź do góry

     Champions League ;]]

    Gimnazjum Nowe Brzesko - Lech Poz (fot.szczurowa.pl)
    11-05
         Starostwo powiatowe w Brzesku UG w Szczurowie oraz parę organizacji z terenu tej gminy zorganizowały we wtorek 5 maja turniej piłkarski dla gimnazjalistów z pobliskich powiatów: Bochnia, Brzesko, Proszowice, Tarnów, Dąbrowa Tarnowska.

         W Międzypowiatowym Nadwiślańskim Turnieju Halowej Piłki Nożnej "Mini - Champions League 2009"o Puchar Starosty Powiatu Brzesko - Ryszarda Ożóga, Wójta Gminy Szczurowa - Mariana Zalewskiego i Dyrektora Publicznego Gimnazjum w Szczurowej - Marka Antosza, pod patronatem Wojewody Małopolskiego - Jerzego Millera i Prezesa Tarnowskiego Zrzeszenia LZS - Jerzego Bąka wzięło udział 18 drużyn, które przybrały nazwy klubów europejskich.

    Były to: Gimnazjum Zaborów - Dynamo Kijów, Gimnazjum Ryglice - AS Roma, Gimnazjum Jadowniki - Manchester United, Gimnazjum Szczurowa I - AC Milan, Gimnazjum Koszyce - Chelsea, Gimnazjum Bochnia nr 2 - Arsenal, Gimnazjum Drwinia- Liverpool, Gimnazjum Dąbrowa Tarnowska - Leeds, Gimnazjum Nowe Brzesko - Lech Poznań, Gimnazjum Pleśna - Real Madryt, Gimnazjum Stary Wiśnicz - Atletico Madryt, Gimnazjum Tarnów nr 7 - Inter Mediolan, Gimnazjum Brzesko nr 1 - Legia Warszawa, Gimnazjum Przyborów - Lechia Gdańsk, Gimnazjum Radłów - Barcelona, Gimnazjum Szczurowa II - Bayern Monachium, Gimnazjum Borzęcin - Juventus Turyn, Gimnazjum Tuchów - Borusia Dortmund.

         Drużyna z nowobrzeskiego gimnazjum zajęła 3 miejsce - gratulujemy. Turniej wygrało gimnazjum z Ryglic pokonując w finale gimnazjum z Brzeska. Najlepszym zawodnikiem wybrano Grzegorza Barana z drużyny Gimnazjum Brzesko nr 1- Legia Warszawa.

         Drużyna z Nowego brzeska grała w składzie: Marcin Kura, Paweł Raś, Patryk Oraczewski, Andrzej Musiał, Wiktor Nowak, Tomasz Krzysztofek, Kamil Czaja, Agnieszka Pasek, Konrad Dziura.

    Andrzej Solarz

    idź do góry

     Nadwiślanka - Piłkarz 1:1

    Wojciech Hajdaś (fot.pm)
    Nowe Brzesko 6-04
    Nadwiślanka Nowe Brzesko - Piłkarz Podłęże 1:1 (0:0) - sparing

         W pierwszym tegorocznym ligowym spotkaniu Nadwiślanka Nowe Brzesko zremisowała z Piłkarzem Podłęże 1:1. Goście objęli prowadzenie po niespełna godzinie gry, kiedy to fenomenalnym uderzeniem nad bezradnym Marcinem Lubachą popisał się Andrzej Perdał.

         Gospodarze wyrównali tuż przed końcem, kiedy w olbrzymim "kotle" pod bramką Malarza, sprytem wykazał się Hanusiak i wpakował futbolówkę do siatki. W ostatniej minucie szalę zwycięstwa na korzyść przyjezdnych mógł przechylić Perdał jednak jeden punkt "Dumie Nowego Brzeska" wybiciem piłki z linii bramkowej uratował Tomasz Frączkiewicz.

    Nadwiślanka: Lubacha - Frączkiewicz, Tomana, Marek Krzysztof, Marek Andrzej (70' J. Krzyk), Hanusiak, Zawiła, Czekaj, Hajdaś (82' P. Chojka), Wolak (59 K. Krzyk), Kućka (76' Grotek).

    Piłkarz: Malarz - Woźny, Latosiński, Perdał Andrzej, Rynduch, Perdał Tomasz, Dudzik, Ryś, Chmiel, Czeliński, Pilch.

    5-04-2008 Nowe Brzesko
    Bramki dla Nadwiślanki: Hanusiak 86'
    Bramki dla Piłkarz: Perdał Andrzej 56'
    Sędziował: Michał Biernat
    Widzów: 60

    Paweł Maślak

    idź do góry

     Agricola - Iskra 1:2

    Opatkowice 6-04
    Agricola Klimontów - Iskra Pałecznica 1:2 (0:0) - sparing
         Niedzielny mecz (5-04) dwóch równorzędnych rywali, grających w C klasie, zakończył się zwycięstwem Iskry Pałecznica 2-1. Jedyną bramkę dla Agricoli zdobył w 87' Bartłomiej Smach. W pierwszej połowie lepsze wrażenie sprawiali przyjezdni. Piłkarze z Pałecznicy nie wykorzystali dwóch stuprocentowych sytuacji kiedy to mając dwa metry przed sobą pustą bramkę, uderzali nad poprzeczką.

         W drugiej części spotkania obraz gry uległ zmianie. Mecz nieco się wyrównał, jednak to goście zdobyli dwie bramki. Pierwszą z nich strzelili po dośrodkowaniu z lewej strony boiska gdy zawodnikowi przyjezdnych nie pozostało nic innego jak wbić piłkę do bramki co też uczynił stojąc praktycznie na linii bramkowej. Agricola zdołała odpowiedzieć tylko jednym trafieniem. Bramkę w 87 min w zamieszaniu podbramkowym mocnym uderzeniem zza linii pola karnego zdobył Bartłomiej Smach który ostatni kwadrans grał ze stłuczoną stopą. Agricola kończył spotkanie w 10 ponieważ kontuzji doznał jeszcze Grzegorz Piwowarski.

    Agricola: Bielecki - Rybiński, Woźniak, Skoczyński (30'Bogacz), Piwowarski - Chorązki, Stachura, Miklas(46' Mzyk) Stanek (35'Smach) - Juszczyk (Cichy 46'), Makola.

    14-09-2008 Polanowice
    Bramki dla Agricoli: Smach 87'
    Sędziował: Grzegorz Cichy
    Widzów: 60 (15 z Pałecznicy)

    bs

    idź do góry


    WIADOMOŚCI: serwis | gospodarka regionu | nasze parafie | zza drzwi urzędów | oświata i kultura | sport | zdrowie | bezpieczeństwo | moim zdaniem | nasza historia | poza powiatem | FORUM | organizacje-partie | wydarzenia ważne-ciekawe | z netu - z życia | INFORMACJE: struktura powiatu | skarby ZP | publikator | informator teleadresowy | firmy z regionu | linki | USŁUGI: wyślij e-maila | ogłoszenia | WAŻNE: archiwum | nasza redakcja |kontakt z redakcją |